Obserwatorzy

środa, 28 marca 2012

...

M. dziś z samego rana pojechał na dwudniowe szkolenie... Nie rozpaczam tak bardzo jak przed poprzednim bo to jest zdecydowanie krótsze i zdecydowanie bliżej :) No i doszukuję się pozytywów w tym wyjeździe (tak jak mi radziłyście Dziewczyny) i przychodzi mi do głowy tylko jedno :) Zrobić sobie babski dzień :) Tak, tak zrobię... No jak tylko pożegnam pana hydraulika który ma dziś przyjechać do ciągle  psującej się pralki. Tak więc będzie malowanie paznokci, maseczka błotna, ulubiona książka (może wreszcie ją przeczytam do końca) no i z pewnością jakiś film lub serial. Zobaczy się :) No i ma się rozumieć zdrowe, pyszne  jedzonko. No ale żeby nie było za dużo tego szczęścia to musiałam jak na złość dziś rano dostać okres :(( Szlag by to trafił. A już się łudziłam że to może tym razem, że może to właśnie w tym cyklu... Ech... no i dupa zbita. Znowu się nie udało :((( Nie powiedziałam jeszcze mężowi... Nie chcę go smucić. On też miał wielka nadzieję że nam się uda wreszcie. No ale będę musiała mu powiedzieć jak wróci że niestety, znowu nic. Zaczyna mnie to dołować. Badania niby OK, ani ja ani M. nie mamy problemów ze zdrowiem więc o co chodzi?  Jak to jest że niektóre kobiety zachodzą w ciążę wtedy kiedy chcą a inne nie mogą tak po prostu zajść... ? Uważam że to nie jest sprawiedliwe... No tak, ale co do tego ma sprawiedliwość ? Teraz się pewnie będę zadręczać takimi pytaniami bez sensu... Ech... Nie tracę nadziei, ona trzyma mnie w pionie i pozwala myśleć że może następnym razem się uda... Chciałabym tego jak niczego innego na świecie.   

22 komentarze:

  1. Głowa do góry :) Może za bardzo się skupiasz , żeby wyszło ...;) moi znajomi 4 lata się starali i nic... w końcu dali sobie spokój i po 3 miesiącach udało się - całkiem przypadkiem hihi;)A co do takich rozłąk szkoleniowych to są świetne według mnie :) Ja i mój mąż mamy taki zawód , że średnio co 2 miesiące ( ostatnio co miesiąc) mamy takie kilkudniowe rozłąki bo jak nie on to ja gdzieś mam szkolenie ... i powiem jedno - uwielbiam powroty po takiej kilkudniowej rozłące :D więc się ciesz i rób dzień dla siebie :D ... to się rozpisałam hihi pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację, może za bardzo chcemy ... tylko jak tu się wyluzować :/ Ciężka sprawa... A co do tych wyjazdów - na początku uważałam je za tragedię, ale teraz zaczynam zauważać w nich pozytywne strony :)

      Usuń
  2. Jeszcze Wam się uda, zobaczysz :) Miłego, relaksującego babskiego dnia życzę i lecę na zajęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję :) Trzymaj mocno kciuki :)Powodzenia na zajęciach :)

      Usuń
  3. Wiolu, ja też czytałam kiedyś, że to jest często sprawa psychiki - po prostu zbyt duża spinka, której często para sobie nawet nie uświadamia. Z drugiej strony, jeśli przyszłym rodzicom nie wydaje się, że są nadto spięci, to jak mieliby się tego balastu pozbyć? Trochę kwadratura koła. Tak, czy owak, będzie dobrze:) Życzę Wam, by jak najszybciej, a dziś po prostu dobrze baw się swoimi babskim dniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... to takie błędne koło, niby luzik ale jednak nerwówka... Ech... trudno się opanować zwłaszcza kiedy czas mija a efektów nie widać :( Mam jeszcze nadzieję że bedzie dobrze - bo jak ma byc :)

      Usuń
  4. Znam parę, z którą było wszystko ok, byli zdrowi ale dopiero (?) po 7 miesiącach im się udało.
    Może to śmiesznie zabrzmi, ale ostatnio byłam w Empiku i ze zmęczenia usiałam na tamtejszej sofie a los chciał, że na półeczce obok były same poradniki o ciąży. Sięgnęłam po jeden i wertując kilka stron dowiedziałam się ciekawej rzeczy - nie chcę przekłamać, ale to są liczby 'mniej więcej' - 30% par udaje się zajść w ciążę w ciągu pierwszych 3 miesięcy, 60%par w ciągu 7 miesięcy a około 90% par w ciągu 1,5 roku. Także nie należy się tak przejmować. Wiem, że ciężko o takie podejście kiedy bardzo chce się mieć dziecko. Ale zobaczysz - doczekasz się. Ja to czuję, już niedługo zobaczę u Ciebie notkę dotyczącej TEJ wspaniałej nowiny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech...te stetystyki mnie przerażają i wcale nie pocieszają. Jak sobie pomyślę że 1,5 roku moge nie zajśc w ciąże to mnie coś w gołku sciska... :(

      Usuń
  5. Tak samo spędzam dni, jak mój mąż jest w delegacji :) trzymam mocno kciuki za to żeby w następnym cyklu się udało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba najlepszy pomysł żeby w te dni zrobić coś wlaśnie dla siebie :)

      Usuń
  6. Taki wyjazd Mężczyzny to wspaniała okazja by pobyć samej, odpocząć sobie :) obejrzeć głupi film... udanego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki mam właśnie zamiar, więc do dzieła :)

      Usuń
  7. Kochana - najważniejsze to staraj się zrelaksować.. i nie stresuj się i nie myśl tak często - dlaczego znowu się nie udało- wszystko samo się cudnie ułoży..zobaczysz..zaraz po tym jak przestaniesz się tym zamartwiać:) ściskam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech... wszyscy tak mówią, tylko wiesz, to wcale wbrew pozorom nie jest takie proste :(

      Usuń
  8. O rany rozumiem Cię DOSKONALE ! Ja z moim mężem jesteśmy ze sobą 6 lat, 4 lata małżeństwem, a Maleństwo mamy od kilku miesięcy. Staraliśmy się o niego kiedy mieliśmy już swoje mieszkanie czyli chyba ok. 2 - 3 lat ? Przeżywałam to zwykle co drugi miesiąc, bo raz odpuszczałam nerwy - żeby nie myśleć za dużo i nie działać na psyche, ale za kolejnym razem znowu dół. Nie badałam się, bo miałam regularne od zawsze okresy, więc uważałam, że to wystarczy, żeby ustalić kiedy mam dni płodne. Kiedyś w ramach badań pracowniczych robiłam poziom tsh i wyszły w normie. W końcu zebrałam się i poszłam do lekarza na usg, żeby obejrzeć czy z jajnikami wszystko ok, bo tyle się słyszy i policystycznych itp. Nie miałam policystycznych jajników, ale dowiedziałam się, że mam 7 cm torbiel na jednym z nich. Byłam w szoku. Jeden lekarz postraszył mnie bardzo, że to może być coś groźnego. Zabieg konieczny. Strasznie się tym przejęłam. Bardzo przeżywałam zwłaszcza to, że jeśliby okazało się, że to jest to najgorsze (że nie będę mogła mieć dzieci kiedyś, bo mi wytną jajniki) to nie chciałam żyć. Tak wtedy myślałam. Kiedyś sama nie wiem jak to się stało, bo miesiąc był dla mnie okrutny emocjonalnie z mężem znaleźliśmy chwile dla siebie (jeśli wiecie co mam na myśli). Potem biegałam tylko od wizyty do wizyty i przygotowywałam się do laparoskopii. W końcu zostało czekać na okres, który się jak na złość spóźniał - przecież zawsze był jak na zawołanie (nieproszony!). Myślałam, że to przez ten stres. Nie sprawdzałam żadnym testem czy jestem w ciąży, bo przecież to niemożliwe było dla mnie, poza tym nie chciałam kolejnego rozczarowania, wzbudzania nadziei. Po telefonie do lekarza, że 12 dni nie mam okresu kazał przyjeżdżać na usg, bo dla niego była to ciąża. Wyśmiałam jego podejrzenia. Wyobraźcie sobie moją minę jak podczas usg powiedział, że jest piękne jajeczko w macicy. Byłam w 6 tygodniu ! Szok za szokiem i to wszystko wydarzyło się w jednym miesiącu. Wtedy kiedy myślałam, że to już niemożliwe. Wtedy się udało. Później jak to analizowałam to być może źle obliczałam sobie dni płodne. Gdybym wcześniej się zbadała i wspólnie z lekarzem ustaliła jak przebiega cykl kiedy się starać, myślę, że udałoby nam się szybciej. Czasem dni sprzyjające mogą być tuż przed okresem, albo tuż po. To bardzo indywidualna sprawa.
    Wiem, że się rozpisałam, ale moją historią chciałam udowodnić, że wiele jest też takich par Wiolu, które przeszły długą i wyboistą drogę do macierzyństwa. Nie myśl skrajnie, że nigdy tak nie będzie. Myśl, że będzie, ale nie myśl o tym kiedy, bo presja czasu jest najgorsza. Trzymam kciuki i wspieram ogromnie, bo jak już pisałam, wiem co czujesz/czujecie.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze, to tez się strachu najadłaś ... Ale masz fajnego malucha i wszystko inne teraz , to co było złe juz się nie liczy :) No a co w końcu z tym polipem? WYcinałaś go?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponieważ był spory i nie zniknął mimo ciąży, ale zmniejszył się do 4 cm, musieliśmy wyciąć, nawet do zbadania czy to nie poważna zmiana (złośliwa). miałam w 13 tyg. ciąży laparoskopię. z drżeniem serca, ale daliśmy radę ! Mały był chyba najbardziej dzielny w tym wszystkim :) zmiana nie okazała się złośliwa, ale nie żałuję podjęcia się operacji, bo gdyby torbiel pękła... gdyby jednak nie to i tak przeszkadzałaby przy porodzie. było to jak widać niebezpieczne.
      tak, cieszę się, że to już za mną. w sumie już zapomniałam o tym. blizny przypominają, ale jest to już tak odległe od kiedy jest Mały z nami. tylko ten "czarny październik" nie może z głowy wyjść, tyle wtedy rzeczy w jednym miesiącu, to było dla mnie za dużo, za dużo !

      Usuń
    2. Kurcze, dzielna z Ciebie kobita!! :) No ale jak mus to mus. Cieszę się że mi to wszystko napisałaś. narodziła się we mnie jakaś wielka siła po tym co przeczytałam :)) Czuję się pewniej bo wiem że Tobie się udało i może i mnie sie uda. Trzeba być pozytywnie nastawionym :)

      Usuń
  10. po tym jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży czułam taką siłę w sobie i nieopisaną pewność, że nic złego teraz nam nie będzie - czułam tak przed nieuniknioną operacją, wierząc głęboko, że do niczego złego nie dojdzie. wiara pomaga, jeszcze raz powtarzam, że nie patrz na czas, że ma być wszystko na już. będzie wtedy kiedy ma być Wiola. ja się o tym przekonałam. być może bardziej dlatego to doceniam i na różne kwestie patrzę właśnie inaczej, bo końcówka roku 2010 wiele mnie nauczyła !
    trzymaj się, wspieram Cię bardzo i cieszę się na takie Twoje słowa ! o to mi właśnie chodziło ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, czasami dobrze jest popatrzeć na innych, w tym przypadku na Ciebie i Twoje doświadczenia. To dodaje skrzydeł i wiary że jednak nie jest tak źle jak się myśli. Jak dotąd wiele osób nam mówiło żeby się nie martwić i nie stresować bo to nie pomaga i że wszystko będzie ok... Po jakimś czasie słuchania tego typu pocieszeń przestałam wierzyć że to co Ci ludzie mówią to prawda, że mówią tak bo chcą być mili i nie wiedzą co powiedzieć więc mówią to... A tu nagle pojawił się Twój komentarz, historia prawdziwa która na prawdę się wydarzyła i która przywraca wiarę. I dopiero wtedy sobie pomyślałam , "przecież takie rzeczy sie zdarzają, tu jest prawdziwy przykład" :) To właśnie Ty dodałaś mi skrzydeł :) Dziękuję :)

      Usuń
  11. Bedze ok, i na Was przyjdzie czas :) nam się udało dopiero w 11 cyklu starań i to akurat wtedy kiedy już się poddałam i poszłam robić badania :) także więcej luzu jak to mój gin mi powiedział :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...