Obserwatorzy

piątek, 23 czerwca 2017

Książki kucharskie dla mamy i maluszka

Każda matka chce jak najlepiej dla swojego malucha, chce aby jej dziecko jadło mądrze i zdrowo bez śmieciowego jedzenia które w dzisiejszych czasach możemy znaleźć nawet w produktach dla niemowląt. Żyjemy w takich czasach, że zewsząd jesteśmy (my jako matki) wręcz bombardowane informacjami o tym co i  jak powinnyśmy podawać do jedzenia, w jakich ilościach, z jaką częstotliwością aby nasze dziecko mieściło się w opracowanych przez expertów tabelkach i widełkach jeśli chodzi o wagę i wzrost.  I wszystko byłoby super gdyby każdy przekaz był taki sam, wszyscy myśleli jednakowo, każdy expert od żywienia albo też pseudo expert potwierdzał jedną sprawdzoną metodę. Ale nie ma tak dobrze, nie żyjemy w świecie idealnym i na jeden temat zawsze jest tyle opinii i zdań ile ludzi nim zainteresowanych. Ja zaczynając rozszerzać dietę mojemu synowi wręcz zgłupiałam bo na prawdę nie wiedziałam kogo słuchać, kto ma rację i co jest najlepsze dla mojego dziecka. Dużo rozmawiałam z koleżankami które mają dzieci i każda tez mówiła co innego. Mało tego, lekarze pediatrzy także rozbiegali się w tym temacie i doradzali zupełnie różne rzeczy. Po kilku tygodniach tej męki stwierdziłam DOŚĆ! Muszę sama zacząć działać i opierać się na swoim instynkcie bo to wszystko prowadzi tylko do pogłębiającej się frustracji. Skupiłam się na tym co podpowiadał mi zdrowy rozsądek, na produktach zdrowych, bez cukru a jeśli już to cukry naturalne i sporadycznie. I jakoś poszło. Strzałem w 10 był zakup kilku książek z przepisami z których korzystam cały czas i są w nich świetne przepisy dla całej rodziny. 
Pierwsza w ręce wpadła mi "U malucha na talerzu" Marta Jas-Baran i Tamara Chorążyczewska. Ksiązka fajnie napisana prze młodą mamę, przepisy pogrupowane wg wieku dziecka co bardzo ułatwia sprawę gotowania. W przepisach składniki również dobrane tak aby dziecku nie zaszkodzić. I co ważne wszystkie składniki do dań z ksiązki ogólnodostępne w każdym sklepiku i warzywniaku. Tak więc nie trzeba jeździć i szukać na końcu świata, osiedlowy warzywniak i okoliczny mięsny wystarczą. Przepisy z czasem zaczęłam odrobinę modyfikować, jak czegoś nie miałam to próbowałam w to miejsce wrzucić jakiś inny składnik i było zawsze ok. Polecam z czystym sumieniem.
Kolejna pozycja również warta uwagi to "Alaantkowe BLW" Joanna Anger i Anna Piszczek. Wspaniałe przepisy zarówno dla maluchów, dla starszaków  jak i dla dorosłych. Zakochałam się w książce bo oprócz tego ze fajnie wydana, to przy każdym przepisie znajdziemy oznaczenia dotyczące tego czy danie np. zawiera gluten, nabiał, jajka czy jest w pełni wegetariańskie. Dla mnie bomba bo nie muszę czytać całego przepisu aby wiedzieć czy jest odpowiedni dla mojego dziecka albo czy jest taki na jaki mam właśnie ochotę. Duża różnorodność przepisów. Tak samo jak w poprzedniej pozycji wszystkie składniki do dań łatwo dostępne w każdym sklepie. Przepisy jasne, rozpisane krok po kroku, zawierają informacje nawet o tym jakie naczynia  powinniśmy przygotować do wykonania danej potrawy. Jestem zachwycona i zadowolona z zakupu książki. Poza tym często zaglądam też na bloga obu pań, na którym jeszcze więcej przepisów i inspiracji.

"Bobas Lubi Wybów - Książka kucharska" Gill Rapley i Tracey Murkett to kolejna pozycja po którą z radością sięgam szukając inspiracji co zrobić na obiad dla dziecka. Osobiście sięgam często, mam jeszcze sporo potraw na swojej liście które chciałabym zrobić bo bardzo podobają mi się przepisy. Również jasno wszystko opisane, nie trzeba się zastanawiać, można czerpać całkowitą przyjemność z gotowania :-)
Gdybym miała kupić jeszcze raz te ksiązki to nie wahałabym się ani minuty. Ktoś może powiedzieć, po co kupować książki, teraz wszystko jest w internecie? No więc, ja jestem z tych osób starej daty i jednak zapach farby drukarskiej, uczucie dobrej jakości papieru pod palcami, szelest kartek... to przeżycie dla mnie bardzo piękne i między innymi dlatego mam w domu stosy książek ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...