Obserwatorzy

piątek, 15 czerwca 2012

Afera ...

Odkąd zaczęłam codziennie biegać na kurs tak na prawdę na inne rzeczy, domowe obowiązki i swoje własne przyjemności czasu mam bardzo niewiele. Mój dzień wygląda tak że z domu wychodzę o 11 a wracam przed 21... Przychodzę zazwyczaj padnięta i jedyne co robię to biorę prysznic i padam na łóżko. O surfowaniu po necie z taka częstotliwością jak jeszcze tydzień temu nawet mowy nie ma, z komputera korzystam teraz tylko rano do śniadania i popijając kawkę przeglądam pocztę, najważniejsze newsy i posty w moich ulubionych blogach. Trochę czuję się jakbym była na odwyku bo w zasadzie odczuwam ogromna potrzebę posiedzenia przed kompem aż zaspokoję wszystkie moje internetowe zachcianki i mimo że już tydzień niedługo minie to ja zamiast mniejszej to jeszcze większą mam ochotę i potrzebę internetową. Jakoś ten odwyk nie działa tak jak powinien. A co do kursu... Wapniaki ze swoim wymądrzaniem się trochę wyluzowały i już nie jest tak najgorzej ale może dlatego że mamy już 3 dzień zajęcia z księgowości i prowadzi je pan księgowy z ponad 20-to letnim doświadczeniem więc chyba wszystkie są w niego wpatrzone jak w obrazek i z maślanymi oczami słuchają co mówi. Ja tam w nim nic specjalnego nie widzę, z wyglądu typowy księgowy czyli wysoki, szczupły wiek 50+ , włosy dłuższe z zaczesaną na bok grzywką, okulary - denka i codziennie w koszuli i czarnych spodniach a do tego wszystkiego teczka w której nosi ustawy i inne ważne dokumenty które od czasu do czasu wyciąga ale nikomu nie daje tylko sam korzysta bo to ważne i szkoda żeby się pogubiło... Ech... Ale w środę nasz "kochany" pan prowadzący lekko przegiął. Dzień wcześniej uprzedził nas że spóźni się na zajęcia pół godziny. Ok, pół godziny to nie cały dzień więc ok, tym bardziej że w dzisiejszych czasach dostać się do lekarza specjalisty graniczy z cudem więc niech chłopina idzie skoro już mu się termin zbliża. Tyle że z tej pół godziny zrobiło się 2,5 ! Nikt nie zadzwonił i nie powiadomił nas że tak długo to zajmie, i po 2-ch godzinach czekania zaczęliśmy się zastanawiać czy nie iść do domu. Wreszcie ktoś zadzwonił do urzędu przez który organizowany jest ten kurs i zgłosił całą zaistniałą sytuację. Nie wiem jak wyglądała interwencja u organizatora ale na drugi dzień nasz "wspaniały" prowadzący był przed czasem a mało tego przyjechał tez organizator i przepraszał nas za zaistniałą sytuację i obiecywał że coś takiego już nie będzie miało miejsca. Oby. A gdy organizator wyszedł, prowadzący oznajmił nam że jeszcze odkąd prowadzi dla tej firmy zajęcia nie zdarzyło mu się żeby którakolwiek grupa na niego nakablowała i że jest tą sytuacją bardzo rozczarowany i w związku z tym będzie musiał wprowadzić bardziej restrykcyjne zasady i jeśli ktoś się spóźni na zajęcia będzie to odnotowywane na naszych listach obecności i przez to będziemy mieli wypłacane niższe stypendium za udział w kursie. Kurde, bardzo mnie to zdenerwowało, bo nie dość że gość sobie z nas od początku robił jaja to teraz traktuje nas jak grupę małolatów i straszy. Na kursie są sami dorośli ludzie i takie straszenie to on może sobie wsadzić. A najlepsze w tym wszystkim było to że cała grupa WAPNIAKÓW z oburzeniem przytakiwała prowadzącemu że faktycznie, do czego to podobne żeby tak na siebie nawzajem donosić, że to nie komuna i takie tam inne "mądrości" czym dały do zrozumienia księgowemu że to nie one dzwoniły i oskarżenia padły na część grupy w przedziale wiekowym 25+... Potem cały dzień jak tylko nadarzyła się okazja powtarzał że w grupie jest konfident i żeby uważać co się do kogo mówi bo nie wiadomo kto komu powtórzy i na kogo nakabluje. Po prostu ręce opadają. Na koniec zajęć jeszcze postraszył nas trudnym egzaminem słowami " że dla takiej grupy to on jakieś SPECJALNE testy ułoży". No i powiedzcie mi, czy to jest normalny człowiek?? Bo ja uważam że czegoś mu brakuje...  Sam zawalił a teraz się będzie mścił na wszystkich bo dotąd wszystkie grupy go kryły a teraz nagle się skończyła laba i musi przychodzić do pracy zgodnie z grafikiem... No na prawdę, wielka krzywda mu się stała! Uważam że już dawno ktoś powinien to zgłosić a jak sobie facet będzie tak dalej nas szantażował to jeszcze powinniśmy zgłosić też i ten fakt. Ciekawa jestem jak będzie dzisiaj, czy też będzie taki uszczypliwi czy może mu przez noc przeszło... Zobaczymy...    

Źródło: internet

10 komentarzy:

  1. Oj, nie lubię takich ludzi! Sami są sobie winni, a wyżywają się na innych, obarczając ich swoimi frustracjami. I powiem-z tym trzeba walczyć! Nie dać się zastraszyć, a już zupełnie nie przejmować się tym co mówi! Nie martw się, pogada sobie i mu przejdzie.
    A jak jeszcze raz będzie coś mówił o konfidencie w grupie to powinniście się zebrać i wygarnąć mu prawdę, że nie powinien się aż tak spóźniać, bo to brak szacunku do Was i do Waszego czasu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez nie przepadam za takimi osobami... az mnie skręca kiedy musze mieć z kims takim do czynienia

      Usuń
  2. No, choć miałam na razie tylko czytać, a nie komentować, nie mogę się powstrzymać:) Muszę Ci, Wiolu, powiedzieć, że bardzo się ubawiłam Twoim postem. Może nie tego po mnie oczekiwałaś, ale nie mogę przecież kłamczuszyć. Masz jakąś taką umiejętność pisania o podobnych sprawach, że ja zawsze się przy tym rozbawiam. Ta historyjka zapachniała mi trochę "Rejsem" Piwowskiego - to przykład takiego typowo polskiego absurdu:) karykaturalny pan księgowy, który chciałby szacunku, a nie potrafi okazać go innym, wapniaki, które chciałyby przychylności księgowego nawet kosztem okazanego im lekceważenia... A stwierdzenie, że "to nie komuna" już w ogóle jest świetne, bo zaistniała sytuacja jest jakby żywcem wyjęta z tamtej rzeczywistości, w sosie cokolwiek satyrycznym. Tak to widzę:)))
    A na koniec porada: wykażcie cierpliwość i jeśli pan będzie dalej kręcił swoje lody i zechce wziąć odwet na egzaminie - złóżcie na niego grupową skargę po testach. Odczuje to i może czegoś go to nauczy. Jeśli się pospieszycie, wtedy dopiero przyszykuje Wam zadania (albo być może ktoś w jego zastępstwie).
    Pozdrawiam, Wiolu i już tylko miłych wrażeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe... no popatrz, miał być dramatycznie a wyszło komicznie :) Ale co tam, grunt że chcesz te moje wypociny czytać :) A jeszcze jak Ci humor poprawiają to dla mnie największa radość :) Co do pana to sprawa już nieaktualna , ale o tym w następnym odcinku :)

      Usuń
  3. zasada : szanować innych czas jak swój ! widzę, że księgowy o tym zapomniał ... a szkoda !
    właśnie dlatego, że komuny nie ma to powinien przychodzić na czas albo zwolnić grupę z zajęć ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta zasada jest bardzo dobra, szkoda tylko że nie wszyscy sie do niej stosują. Ale jak to czasami w życiu bywa równowaga w przyrodzie musi byc i nasze "cierpienia" zostały wynagrodzone :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. No niestety ale taki właśnie jest... bezczelny typ :)

      Usuń
  5. łooooo matko co za dziad? skąd się tacy biorą? i bardzo dobrze, że go odwołali przynajmniej atmosfera się oczyściła bo to pewne, że by Was gnębił i cisnął tak więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę że miał trudny okres dojrzewania i nikt go nie lubił a teraz on nikogo nie lubi... :) Ale cieszę się że juz się go pozbyliśmy :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...