Obserwatorzy

niedziela, 12 lutego 2012

Męska rzecz...

No i pojechał... Dzisiejszy poranek był ostatnim wspólnie spędzonym porankiem w tym tygodniu... no i w następnym... Ech... Minęło zaledwie kilka godzin odkąd M. wyszedł z domu z walizką a ja już tak bardzo tęsknię... Tęsknię , myślę i martwię się   - i tak na zmianę od samego rana. Obijam się po wszystkich domowych kątach i wynajduję sobie najróżniejsze zajęcia żeby tylko zająć głowę czymś innym niż tylko podróżą mojego Męża. Udaje się na chwilę ale zaraz potem mam ochotę zadzwonić i zapytać czy wszystko u niego OK. Mieszkanie bez niego też jest jakieś takie inne. Niby wszystko tak samo, ale jakoś pusto wszędzie i dziwnie cicho. Nie słychać jak podśpiewuje w łazience ani nie słychać jak tłucze się niemiłosiernie w kuchni  garnkami (czego nienawidzę i zawsze zwracam mu uwagę :)) , nie słyszę jego głosu który melodyjnie dźwięczy zawsze wokoło...  Obiecałam sobie że nie będę ryczeć przy pożegnaniu - i nie ryczałam. Ale za to teraz wychodzą ze mnie wszystkie emocje w postaci łez płynących po policzkach. Tęsknię...  W takich chwilach człowiek sobie uświadamia jak bardzo ważna jest dla niego ta druga osoba, że bez niej wszystko jest zupełnie inne, świat nabiera zupełnie innych barw  i wszystko zmienia się o 180 stopni. Będzie dobrze, musi być, dojedzie cały i zdrowy - podświadomie sobie to powtarzam cały czas ale wyluzuję chyba dopiero jak dojedzie na miejsce i zadzwoni że jest na miejscu. W końcu 1300km to nie taka mała odległość.  Teraz pewnie jest gdzieś w okolicach granicy z Niemcami. Ta sytuacja przywołała mi na myśl słowa znanej piosenki, które wydaje mi się pasują tutaj jak żadne inne: "Bo męska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..."


15 komentarzy:

  1. Oj biedna Ty:( Tęsknota jest czasem potrzebna w związku, ale jeśli trwa za długo bywa męcząca. Spróbuj odpocząć przez ten czas, wykorzystać ten czas maksymalnie dla siebie, bo jak mąż wróci to już nie będzie jak ;) Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Dokładnie tak, zamiast się zamartwiać zrób coś, co sprawi Ci przyjemność, od razu nastawienie do całej sytuacji Ci się poprawi. Mój Rycerz też dziś wyjechał rano- i to nie wiadomo na jak długo... :( Wszystko będzie dobrze- choć daleko- jestem z Tobą! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Dziewczyny :) Nawet nie wiecie jak ważne jest dla mnie to co napisałyście... :)) Cieszę się że jesteście i że wspieracie mnie, nawiasem mówiąc skutecznie poprawiacie mi nastrój :)) Za to właśnie uwielbiam bloga bo mogę zawsze liczyć tu na Wasze wsparcie :) Jesteście Kochane :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiolka główka do góry! zobaczysz jak miło będzie jak Twój mężczyzna wróci z delegacji :). Dobra strona rozłąki jest taka, że pokazuję nam jak ważna jest dla nas druga osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest, na codzień się tego nie zauważa, jakoś to umyka w codziennych sprawach ale podczas takiej rozłąki można dowiedzieć się dużo więcej o sobie , swoich odczuciach, tesknotach... Dzięki że jestes :)

      Usuń
  5. Wszystko ma swój czas. Czas radości z powrotu nadejdzie szybciej, niż dziś myślisz. A pobyć z samym sobą to niewątpliwa okazja do wyciszenia i przemyślenia wielu spraw :)
    No i te błogie chwile tylko dla siebie! Rozpieszczaj się: dogadzaj sobie kulinarnie, rozpieszczaj ciało kosmetykami i aromatycznymi kąpielami, sprawiaj sobie drobne zakupowe przyjemności :)))
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och... piszesz tak o tym rozpieszczaniu że narobiłaś mi apetytu na jakieś domowe SPA :))

      Usuń
  6. Hmm, mój mężczyzna połowę czasu spędza na delegacji. Na poczatku każdy wyjazd na 3,4 tygodnie był dla mnie męczarnia- że za długo, że będe tęsknić, że ja nie chcę i już! Teraz patrzę się na to inaczej: traktuje je jako zło konieczne-trzeba zagryźć zeby i przeczekać. A w między czasie zająć się sobą. Ugotować coś co lubię ja ale nie on. Obejrzeć zaległe filmy, przeczytać zaległe książki, umówić sie na ploty i najzwyczajniej stęsknić się za sobą. To tez czasem dobrze robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie kiedy tak na to spojrzeć ma to swoje dobre strony :)

      Usuń
  7. Mój narzeczony jest cały czas w delegacji.
    Wyjeżdża i przyjeżdża po dwóch tygodniach na weekend i znów wyjeżdża. I choć jesteśmy ze sobą już trochę i powinnam się przyzwyczaić do jego wyjazdów to nie potrafię, ale muszę tak jak pisze moja poprzedniczka zacisnąć zęby i wytrzymywać.


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, rozstania zawsze są trudne, nawet na krótki czas...

      Usuń
  8. Na pewno mąż dojedzie do celu cało i zdrowo :)
    Taka tęsknota czasem jest potrzebna, choc wiem, jak bardzo jest wtedy ciężko.
    Dasz radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dojechał, wiem bo dzwonił :)

      Usuń
  9. Mój mąż ostatnio pracuje cały czas popołudniami, wraca do domu o 23. Wiem, że wróci, ale jednak te samotne wieczory są straszne. Nie wyobrażam sobie jakby miał wyjechać na dłużej. Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, samotne spedzanie czasu jest dla mnie straszne... Mam nadzieję że znajde jakiś pomysł na to żeby jakoś sobie go dobrze zorganizować żeby za dużo nie myśleć :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...